Adrian Pakulski CZYTAJ BIO AUTORA

Specjalista ds. SEO

Przeczytanie tego artykułu zajmie Ci: 10 minut

Czy nazwa produktu w sklepie internetowym może zawierać frazę kategorii nadrzędnej dla niej?

Jesteś właścicielem sklepu internetowego i nazwy kategorii układasz wedle swojego widzimisię? To błąd. Nazwy produktów i kategorii nie dość, że muszą odzwierciedlać zapytania do wyszukiwarki Google, to ich budowa pod względem semantycznym musi być na tyle różna, żeby krótki ogon nie zjadał długiego.

Jak to możliwe, że kategoria utrudnia pozycjonowanie produktu i odwrotnie?

O kanibalizacji mówi się wiele w przypadku podstawowej optymalizacji stron, ale w kontekście e-commerce niekoniecznie. A problem jest poważny, bo powiela go w zasadzie większość sklepów z jakimi otwieramy kampanię SEO.

Na ogół wygląda to tak:

  • Strona główna – zoptymalizowana na frazę  modne buty 
  • Kategoria nadrzędna – zoptymalizowana na frazę  modne buty 
  • Produkty w kategorii nadrzędnej – optymalizacja według wzoru  Modne buty + nazwa modelu 

Pal licho stronę główną, która będzie gryzła się z kategorią z menu nawigacyjnego. Ale już takie ułożenie kategorii i produktów to realny problem.

Dlaczego?

Wystarczy, że jeden z produktów będzie lepiej zoptymalizowany od samej kategorii nadrzędnej, a Google będzie eksponowało właśnie jego, zamiast kategorii.

A to wysoce prawdopodobne, bo:

  1. Produkty mają na ogół bardziej wyczerpujące opisy od samych kategorii (w kategoriach leżą na ogół teksty o objętości 500 – 1000 znaków)
  2. Do produktów napływa dodatkowa, nowa treść wraz z upływem czasu, np. pod postacią komentarzy klientów

Z racji podobnego nazewnictwa, podstrony zaczynają rywalizować między sobą o miejsce w wynikach organicznych.

I to jest problem z dwóch względów

1. Wysoki Bounce Rate. Jeśli nawet zajmiesz TOP 1 na frazę  modne buty  produktem względnie uniwersalnym, to szansa na skonwertowanie tego ruchu na sprzedaż jest niska. Bo klienci na ogół nie mają czasu na klikanie w breadcrumbs i powrót do kategorii, w której znajdą więcej produktów spełniających kryterium  modnego buta .

2. Produkty starzeją się i pozyskiwanie na nie ruchu jest mniej efektywne niż na kategorie – podkategorie. Problem ten pozornie można byłoby wyeliminować przekierowaniem 301. Pozornie, bo zakładamy scenariusz, że jakiś produkt z twojego sklepu zajmował kluczową pozycję w Google, ale wraz z upływem czasu zniknął z magazynu, hurtowni itd., więc robisz 301 na inny produkt albo do kategorii nadrzędnej dla tego produktu, ale 301 wytraca dziś dużo mocy “po drodze”, więc nie jest to scenariusz idealny.

3. Będziesz borykał się z kanibalizacją słów kluczowych.

A kanibalizacja może przebiegać albo w typowy, albo trudny do okiełznania sposób

A. Scenariusz typowy

Typowy to ten, w którym algorytm będzie żonglował między kategorią a produktem, eksponując raz jedno, raz drugie. Aż w końcu się ułoży, tj. zacznie eksponować tylko 1 wynik bez skoków pozycji.

Przebieg pozycji jest przewidywalny. Algorytm “łapie” jednego dnia eksponuje produkt, potem kategorię, znów produkt, znów kategorię itd., aż się “ułoży”.

kanibalizacja słów kluczowych

B: Scenariusz trudny

Trudny do okiełznania to ten, w którym algorytm będzie żonglował między kategorią a produktem, aż w końcu uzna, że nie będzie wyświetlał ani jednego, ani drugiego – mamy do czynienia tak naprawdę z wyrzuceniem określonego słowa kluczowego poza TOP 100. To zdarza się rzadziej, ale i o takim zagrożeniu wypadałoby, żebyś wiedział.

kanibalizacja słów kluczowych

Jak rozwiązać problem?

Scenariuszy jest kilka. Możesz wybrać ten, który ci najbardziej leży.

Opcja 1. Przycinasz nazwy produktów [mało efektywne]

Nie powielasz zasady, że nazwa produktu otwiera się jednocześnie nazwą kategorii.

I tak np. jeśli kategoria w sklepie ma nazwę  modne buty , to w produktach nie powielasz już błędu  modne buty Rogue , ale stosujesz np. samo “Rogue męskie”, czyli markę + typ, kolor. Whatever.

Zanim jednak wybierzesz ten scenariusz musisz się upewnić, że twoi klienci są na tyle świadomi produktu, że wpisują do wyszukiwarki model + nazwę producenta (np. w przypadku butów Nike, gdzie Nike Air Force 1 będzie miał kilka tys. zapytań miesięcznie do wyszukiwarki, ale już w przypadku butów niszowego producenta to kiepski pomysł).

Opcja 2. Indeksujesz tylko wybrane produkty [dobre przy specyficznym asortymencie]

Produktom przypisujesz w meta tagu parametr “noindex”. Przycinasz sobie możliwość pozycjonowania produktów, ale w zamian nie tracisz potencjału generowanego przez najpopularniejsze frazy, za którymi stoją kategorie nadrzędne.

To słuszny scenariusz, jeśli sklep składa się z produktów konfigurowalnych i/lub takich, które są na tyle specyficzne, że zapytania i tak układają się tylko dla krótkiego ogona. Przykładem może być np. sklep z nakładkami noktowizyjnymi. Wtedy jedną z kategorii nazywasz “nakładka noktowizyjna”, a same produkty w formacie “nakładka noktowizyjna Ghost” pozostają poza indeksem. Dla pewności, że frazy ułożą się dokładnie tak, jak tego chcesz. Zaraz spytasz mnie, co w takim razie z pozycjonowaniem nieco dłuższych fraz, które zawierają jakiekolwiek parametry?

Każda fraza, którą jesteś zainteresowany może być dodatkową kategorią. Tak, nawet jeśli przybiera formy liczby pojedynczej (to, że stosowanie liczb mnogich w nazwach kategorii to kwestia wyłącznie umowna – nie ma żadnych przeszkód, aby np. “dywan perski” był kategorią, zbiorem produktów).

Poza tym nie wszystkie kategorie muszą być eksponowane w menu nadrzędnym dla końcowego klienta, którego ścieżka zakupowa zaczyna się od strony głównej sklepu. Pewną wariacją dla tego scenariusza jest także indeksowanie tylko wyselekcjonowanych produktów. Czyli globalnie jest noindex, ale w wybrane produkty wpuszczasz robota.

Opcja 3. Trzymasz się szerokich odmian  [moja rekomendacja] 

Stosujesz powielenia kategorii w nazwach produktów, ale kategoria jest na tyle odległa semantycznie od nazwy produktu, że robot nie ma problem z identyfikacją, którą z podstron powinien przypisać do krótkiego, a którą do długiego ogona.

I tak np. problemem pewnie nie będzie: Kategoria  modne buty Produkt  modne buty na prezent dla mężczyzny Kregys . Jak widzisz – obie te frazy dzieli ponad 50% zawartości ( modne buty  to 2 słowa, a  modne buty na prezent dla mężczyzny Kregys  to 7 słów). Mimo, że istnieje pewne ryzyko, że kategoria “zje” w organiku produkt i odwrotnie, to scenariusz ten jest mało prawdopodobny. Inaczej byłoby, gdyby wyglądało to tak:Kategoria  modne buty Produkt  modne buty Kregys . Tutaj problem kanibalizacji będzie występował z dużym prawdopodobieństwem.

Co kluczowe – to, czy algorytm będzie wiedział, co i gdzie ma przyporządkować jest procesem złożonym i czynników, które mają wpływ na ułożenie się fraz jest przynajmniej kilka. Jedną z nich jest popularność słowa, które występuje po członie początkowym. Jak to rozumieć?

Wracamy do przykładu: Kategoria  modne buty Produkt 1.  modne buty Kregys  oraz produkt 2.  modne buty Nike Algorytm tworzy pewne klasyfikatory, według których identyfikuje co jest co. W związku z tym, że algorytm nie wie, czym jest Kregys, bo liczba zapytań do wyszukiwarki na tę frazę jest równa 0, robot nie wie do czego przyporządkować buty Kregys, dlatego będzie przyporządkowywał tę podstronę do węższej frazy, czyli same  modne buty .Inaczej jest w przypadku Nike, gdzie dla algorytmu frazy  modne buty  i  modne buty Nike  nie są już tożsame i posiadanie kategorii  modne buty  oraz podkategorii (lub już produktu)  modne buty Nike  nie grozi kanibalizacją w zasadzie w ogóle.

Czy kanibalizacja w sklepie internetowym to mój problem?

Pamiętaj tylko, że ostatecznie nie każde zachowanie algorytmu da się przewidzieć i to, czy będziesz miał problem z kanibalizacją wypadałoby po prostu przetestować. Wybrane domeny nawet przy wybitnych powtórzeniach w zasadzie 1 do 1, problemu z kanibalizacji mieć nie będą, a w innych nie pomoże nawet fakt, że kategoria nadrzędna ma odmianę mnogą (buty), a produkty pojedynczą (but).

A teraz, żeby nie było zbyt prosto, przeczytaj temat, który zakwestionuje twoje pojęcie na temat copywritingu SEO w sklepie internetowym: Wagi słów we frazach kluczowych. Czy długość nazwy produktu w sklepie internetowym ma znaczenie?

Uważasz, że to był dobry artykuł? A może coś jest niezrozumiałe?

Autor tego materiału czeka na Twój komentarz. Serio.

MACIE RACJĘ. NAPISZĘ KOMENTARZ
0

Adrian Pakulski

Specjalista SEO z 8-letnim doświadczeniem rynkowym, a od 2012 r. właściciel agencji paq-studio, linkbuilder i analityk SEO. Odpowiedzialny za opiekę merytoryczną małych, średnich i dużych marek w wyszukiwarce Google. Absolwent Politechniki Koszalińskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku Marketing Internetowy.
Czekamy na Twój komentarz